Secretaire de dame – Square Drop

Secretaire de dame

Wyobraź sobie mebel, który nie tylko pamięta czasy wielkich powstań narodowych, ale nosi ich ślady. Mebel pełen tajemnic, z ukrytymi schowkami otwieranymi kiedyś za pomocą czarnych wstążeczek, który przez dekady był świadkiem burzliwych losów pewnej polskiej rodziny.

Niedawno w naszej pracowni zakończyły się prace nad konserwacją niezwykłego obiektu – jesionowej sekretery w stylu Biedermeier, datowanej na początek XIX wieku. Trafiła ona w nasze ręce w stanie niemal katastrofalnym. Oto historia jej ratunku, która przypomina architektoniczne i historyczne śledztwo.

Styl Biedermeier (królujący w Europie w pierwszej połowie XIX wieku) kojarzy się z funkcjonalnością, zaciszem domowym i elegancją, która nie krzyczy bogactwem, lecz zachwyca formą. Prezentowana sekretera to klasyczny mebel przyścienny o architektonicznej bryle.

Skąd wiemy, że powstała w polskich warsztatach? Zdradził nam to  materiał oraz detale wykończenia. Rodzimi rzemieślnicy tamtej epoki często stosowali obłóg jesionowy (gruba, dekoracyjna warstwy drewna używanej do oklejania frontów). Charakterystyczny rysunek słojów jesionu nadawał meblom unikalny, ciepły charakter.

Stan zachowania sekretery opowiadał historię pełną dramatów. Mebel ucierpiał z powodu licznych przeprowadzek i przechowywania w wilgoci, co doprowadziło do pęknięć i odpadania forniru. Najciekawsza tajemnica kryła się jednak w jego kolorze.

Z przekazu rodzinnego wiadomo, że prawdopodobnie po Powstaniu Styczniowym sekretera została w całości przemalowana na czarno. Dlaczego? W drugiej połowie XIX wieku w polskich domach panowała moda na manifestowanie żałoby narodowej po przegranych zrywach niepodległościowych. Polacy pokrywali czernią nawet najpiękniejsze, intarsjowane meble.

W latach 70. XX wieku obecny właściciel próbował na własną rękę zmyć tę pamiątkę historycznych wydarzeń. Niestety, XIX-wieczny, niezwykle mocny czerwony pigment, będący podkładem pod czerń, wbił się głęboko w pory drewna, pozostawiając intensywnie czerwoną kolorystykę zamiast czerni. Usunięcie tych nawarstwień było jednym z największych wyzwań dla konserwatora.

Mówi się, że sekretera ma swoje „serce” – to wewnętrzna przestrzeń schowana za główną klapą. W tym przypadku serce zachowało się w stanie szczątkowym. Analiza układu wnętrza wykazała, że centralne miejsce zajmowało tzw. tabernakulum (ozdobna wnęka), wokół której kryły się skrytki.

Udało się uratować cztery oryginalne, płytkie szufladki z drewna sosnowego. Co ciekawe, zamiast metalowych uchwytów, wysuwało się je za pomocą delikatnych, czarnych wstążeczek. Były one zamaskowane specjalną ruchomą płytą wsuwaną w prowadnice.

Niestety, czas i historia obeszły się z meblem brutalnie. Zaginęła cała dolna szuflada korpusu. Całkowicie przepadła podstawa – mebel nie miał nóg ani dolnego cokołu (ktoś wtórnie przybił w narożnikach zwykłe sosnowe deseczki). Brakowało większości zamków oraz mosiężnych kluczyn (okuć wokół dziurek od klucza), przez co użytkownicy przez lata niszczyli drewno, próbując otwierać szuflady „na siłę”.

Celem prac nie było stworzenie „nowego” mebla, ale zatrzymanie destrukcji i przywrócenie blasku oryginałowi z uszanowaniem jego historii. Konserwacja przypominała misterne puzzle. Brakującą dolną szufladę oraz plecy mebla dorobiliśmy ze starego, wiekowego drewna. Nowy fornir jesionowy na froncie dobraliśmy idealnie pod kątem usłojenia, by scalił się optycznie z resztą kompozycji. Na podstawie analogii z epoki i proporcji mebla zrekonstruowano proste, klasyczne nóżki oraz listwę okalającą dół skrzyni. Wnętrze sekretery zyskało nowe szufladki z drewna jesionowego, których fronty wykończono dekoracyjną okleiną wiązową, tworząc piękną kompozycję estetyczną. Pulpit wyklejony był czarnym suknem. W ramach renowacji zdecydowano się na naciągnięte na tekturę sukno w głębokim, eleganckim kolorze butelkowej zieleni, które idealnie kontrastuje ze złotawym jesionem.

Na koniec, po scaleniu kolorystycznym, mebel zabezpieczono tradycyjną metodą: politurą szelakową oraz naturalnym woskiem.

Dzięki dialogowi konserwatora z inwestorem udało się wypracować kompromis idealny. Sekretera nie straciła swojego autentycznego ducha – wciąż widać na niej ślady minionych stuleci – ale odzyskała pełną funkcjonalność. Dziś znów może służyć do przechowywania listów, dokumentów i rodzinnych pamiątek, będąc jednocześnie najjaśniejszym (i najbardziej tajemniczym) punktem salonu.

To żywy dowód na to, że cierpliwość, szacunek do rzemiosła i odrobina naukowej dociekliwości potrafią cofnąć czas.